Spotkanie z trenerem sztuk walki

Jesteś tu: » Strona startowa » Szkoła na FALI » Budzimy talenty. Uczymy się od siebie nawzajem » Spotkanie z trenerem sztuk walki

Spotkanie z trenerem sztuk walki

20 lutego nasi uczniowie mieli możliwość poznania sztuk walki - dzieci miały okazję poćwiczyć karate z Adamem Kowalikiem, który od wielu lat trenuje pochodzącą z Okinawy sztukę walki - Goju-Ryu.

Nazwa tego stylu pochodzi od słów go – twardy i ju – miękki. Trenujący Goju-ryu cenią wytrzymałośc, hart ducha i odporność na ból. Pan Adam pokazał dzieciom w jaki sposób zadawać ciosy i się przed nimi bronić, jednak szczególny nacisk położył na przygotowanie kondycyjne i ćwiczenia rozciągające, które można wykonać podczas każdych zajęć wf-u. Podczas spotkania uczniowie nauczyli się także liczenia po japońsku i poznali nieco historii karate.

 

Zaraz po ćwiczeniach dzieci pytały czy mogą zapisać się karate. To oczywiście dobry pomysł, bo oprócz mięśni sztuki walki kształtują także dyscyplinę i charakter.

 

Panu Adamowi dziękujemy za wizytę i zapraszamy ponownie w przyszłym roku.  


Rozmowa z Adamem Kowalikiem, który od wielu lat trenuje karate Goju-Ryu i przyjechał do naszej szkoły aby zaprezentować karate jako alternatywę dla tradycyjnych zajęć wychowania fizycznego. Wywiad przeprowadziła ośmioletnia Jagoda Proszek.

 

 

 

Jagoda Proszek: Czy Pan od dzieciństwa chciał zostać Mistrzem Karate?

 

 

 

Adam Kowalik: Nie, przez przypadek zacząłem ćwiczyć, mój tata ćwiczył karate i zdobył czarny pas. Ja w tym czasie byłem nieco starszy niż Ty, chodziłem do gimnazjum i marzyłem o zostaniu siatkarzem, ale nie przyjęli mnie do klubu, więc mój tata powiedział: "a właściwie czemu nie spróbujesz karate?" - i tak to się rozpoczęło.

 

 

 

J.P: Czy podoba się Panu ten zawód?

 

 

 

A.K: To nie jest mój zawód (śmiech) – karate ćwiczę w wolnych chwilach. Ten sport rozwija siłę, ale można nauczyć się także kultury, trochę języka japońskiego... umiesz już liczyć po japońsku?

 

 

 

J.P:: Tak, tak jakby.

 

 

 

A.K: To co pamiętasz?

 

 

 

J.P: icz, ni, san, hmm, kju.

 

 

 

A.K: Super. Powoli się nauczysz.

 

 

 

J.P: Jak pan się czuje, gdy pana ktoś uderzy? Jak pan się wtedy czuje, źle?

 

 

 

A.K.: To nie jest tak, żeby oberwać i nie upaść, trzeba napiąć ciało i wtedy czuję się całkiem nieźle.

 

 

 

J.P: Gdy Pan zaczynał to od razu bił się Pan ze swoim tatą, czy raczej robił takie ćwiczenia jak my dzisiaj?

 

 

 

A.K: Ćwiczyliśmy dokładnie to, co wy dzisiaj. Najpierw wszystkie te ruchy trzeba sobie przyswoić, sama widziałaś, że na początku nie jest to takie łatwe. Ale gdy już to opanujesz, przychodzi bardzo łatwo, spontanicznie. Bardzo ceniłem takie ćwiczenia, nie musiałem z nikim walczyć, tylko mogłem samemu się rozwijać.

 

 

 

J.P.: Czy możemy zapisać się na karate?

 

 

 

A.K: Oczywiście – ja akurat jestem z Wrocławia, ale tutaj na pewno też jest jakiś klub. Macie dobrą technikę, jesteście silne, rozciągnięte, a o to właśnie chodzi.

 

 

 

J.P: Kiedy zdobył Pan swój pierwszy pas?

 

 

 

A.K.: Po roku ćwiczeń, u nas w klubie nigdy nie spieszyliśmy się ze zdobywaniem stopni, bo nie jest to główny cel trenowania karate, więc przeskakiwanie kolejnych poziomów może trwać nawet kilka lat.

 

 

 

J.P.: Ale jeszcze, jakby znalazł się przeciwnik taki duży, naprawdę wielki, to czy wtedy to uderzenie boli?

 

 

 

A.K: Oj boli, dlatego właśnie trzeba się do niego przygotować. Stosujemy więc utwardzanie, albo z kolegą w parze albo przy pomocy worków treningowych. Trzeba się dobrze wyćwiczyć, bo inaczej może stać Ci się krzywda.

 

 

 

J.P: Dużo lat Pan ćwiczył?

 

 

 

A.K: Ponad siedem. Teraz jestem w okresie przerwy i trenuję indywidualnie, ale też przygotowuję się na rok 2016, gdyż chcę wrócić wtedy do Japonii na wielki festiwal karate, na który zaprasza największy mistrz w moim stylu. Swoją drogą ćwiczyłem z nim dwukrotnie – to znakomity człowiek. Niziutki, starszy, ma już ponad 70 lat, ale wciąż jest niesamowicie silny.

 

 

 

J.P. Trudno jest się nauczyć karate, czy to raczej proste?

 

A.K.: Karate uczymy się całe życie, nie ma sensu przestawać skoro każdego dnia możesz być szybsza, mocniejsza, lepsza.

 

J.P.: No i nie wiem już za bardzo o co pytać...

 

A.K.: Na zakończenie powiem tak – szło Wam bardzo dobrze, tak jak i poprzedniej grupie. Jednak to dziewczyny okazały się bardziej ambitne i dokładne. Mam nadzieję, że zapamiętałaś choć jedno ćwiczenie i być może w przyszłości Ci się przyda, by się rozciągnąć lub rozgrzać.

 

 

J.P.: Dziękuję za rozmowę!

 

A.K.: I ja dziękuję.  


Opracowanie: szkolnastrona.pl