Sen Miłosza Węgorskiego

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » Sen Miłosza Węgorskiego

„Sen w którym byłem”

 

 

 

Jak co wieczór położyłem  się do łóżka, i mimo że była późna godzina, nie mogłem zasnąć, albo tak mi się wydawało. Nagle zauważyłem, że idę ścieżką wśród bardzo zielonego lasu. Drzewa były wysokie i o przeróżnych kształtach.

Nad nimi latały dziwne „owady”, tak mi się wydawało, kiedy obserwowałęm wszyskto z dołu. Szedłem dalej w głąb lasu dokładnie rozglądając się dookoła. W oddali zobaczyłem dziwny „domek” umieszczony na bardzo wysokim rozłożystym  drzewie. Zainteresował mnie. Ruszyłem w jego kierunku, cały czas zastanawiając się co to może być i jak się tam dostanę. Kiedy dotarłem na miejsce, próbowałem się wspiąć do góry, ale drzewo było zbyt gładkie i nie udało mi się. Zrezygnowany usiadłem pod drzewem, kiedy nagle usłyszałem odgłosy kroków. Okazało się, że jest to chemik o imieniu Estrus, a domek na drzewie jego laboratorium. Weszliśmy do środka tajemnym wejściem. Zainteresowany rozglądałem się dookoła, było tam bardzo dużo sprzętu, Estrus wyjaśnił mi, że małe kolorowe owady to elfowe wróżki, a las to Drzewolandia. Opowiedział mi także o stworze, który nazywał się „Plastikus”. Zagrażał on krainie Drzewolandii zniszczeniem. Postanowiłem pomóc mieszkańcom pokonać potwora. Chemik podarował mi kilka substancji, które miały pomóc: Bar – który dawał płomień zielony, sód – który dawał płomień żółty, wapń – płomień czerwony i potas fioletowy.

      Szedłbym bardzo długo, więc Estrus dał mi żółty pył, którym posypał mnie i mogłem latać. Uczucie latania i patrzenia na tę krainę z góry było niesamowite. Doleciałem do potwora bardzo szybko, był wielki i przerażający,  miałem wrażenie, że jest głodny i chce mnie zjeść. Używając substancji od chemika zacząłem nierówną walkę. Kolorowe płomienie kierowały się w kierunku Plastikusa. Z pomocą przyleciały elfowe wróżki i pokonaliśmy potwora.

            Kiedy cała Drzewolandia świętowała w różnych kolorach i ja razem z nią jako bohater, nagle usłyszałem dźwięk dzwonka i kroki. Był to budzik, a kroki należały do mamy. Niestety był to sen, a ja musiałem wstać do szkoły.

 

Miłosz Węgorski

Opracowanie: szkolnastrona.pl