Zaczarowane święta

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » Zaczarowane święta

 

Zaczarowane święta

 

Jestem bardzo podekscytowana, bo za kilka dni są Święta Bożego Narodzenia. Rodzice kupili mi super prezent, ale nie wiedzą, że ja znam miejsce, w którym go schowali. 

Bardzo lubię Boże Narodzenie. Cała rodzina zbiera się przy stole, razem jemy, śpiewamy kolędy itp. Jest dzień przed gwiazdką. Ja szykowałam poczęstunek, a moja mama mi pomagała. Była wspaniałą kobietą. Znienacka mój tato przyszedł cały podenerwowany i zawołał mamę do góry. Weszli do pomieszczenia, gdzie ja i moje rodzeństwo nie mogliśmy wchodzić. Rozmawiali pół godziny i wyszli na dwór. Po kryjomu weszłam do zakazanego pomieszczenia i zauważyłam, że coś było pod zasłoną. Odkryłam ją i zobaczyłam... WEHIKUŁ CZASU!! Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ nie wierzyłam w takie o cuda. Przyszło mi na myśl, żeby wejść do niego. Jak wkroczyłam, to zobaczyłam, że już nie ma zimy, tylko jest lato! Nie wierzyłam w to! Po jakimś czasie spędzonym w innym świecie miałam dość chodzenia i zauważyłam jakiegoś pana, który sprzedawał jakieś produkty na ulicy. Pomyślałam, żeby dać mu parę groszy, ale jak do niego podeszłam, to uciekł. Nie wiem dlaczego, ale taka pani powiedziała mi, że on jest niebezpiecznym człowiekiem i zapytała czy ja tu kiedyś byłam, ale odpowiedziałam, że nie, więc zabrała mnie do siebie. Miała przytulny dom, ale też nietypowy. Wszystko w tym domu się ruszało. Ściany mówiły do siebie, fotele skakały na łóżkach. Usiedliśmy i pani Kwiatuszek (tak miała na imię) opowiedziała mi o tym miasteczku. To miasteczko "Świąt Bożego Narodzenia". Tu są różni, dziwni i zmutowani ludzie. Lecz dziś był ważny dzień dla miasteczka, ponieważ miał przyjechać Św. Mikołaj. Punkt 23:00 wylatywał ze swej siedziby (ściśle tajnej), lecz tym razem się nie zjawił. Postanowiłam wyjaśnić tę sprawę. Miła pani podała mi rękę i adres Mikołaja. Natychmiast ruszyłam w drogę. Musiałam dojść do "tajnego miejsca" ale i tak jedna osoba wiedziała o nim... a właściwie to dwie. Gdy doszłam, zobaczyłam dom cały w strzępach. Poniszczony strasznie, ale zauważalnym pewnego człowieka, który kucał i płakał. To był Święty Mikołaj! Podeszłam do niego i zapytałam co się stało. Odpowiedział, że chochliki zniszczyły jego dom, lecz nie cały. Zdewastowały jednak więcej niż połowę. Powiedziałam Mikołajowi, że pomogę mu odbudować dom. Bardzo się ucieszył i zaczął budować. Skończyliśmy w 2 miesiące. Jak wróciliśmy do miasteczka, wybuchła radość. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś się tak cieszył. Mikołaj podziękował mi za ciężką pracę i podarował całe wiadro cukierków. Wróciłam do domu. Okazało się, że minęło tu tylko parę godzin! Opowiedziałam wszystko rodzinie i nie mogli w to uwierzyć! Powiedzieli, że jestem wspaniała, ale i tak dostałam szlaban za wchodzenie do innego świata.

Następnego dnia świętowaliśmy, wszak był to czas Bożego narodzenia. Nigdy nie czułam się tak wspaniale!

 

 

Angelika Pałubiak

 

Opracowanie: szkolnastrona.pl