Dobro zawsze zwycięża - Małgorzata Mróz

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » Dobro zawsze zwycięża - Małgorzata Mróz

„Dobro zawsze zwycięża”

 

 

 

Dawno, dawno temu... biedna, uboga, piętnastoletnia dziewczyna chodziła po Nowej Rudzie i próbowała sprzedać jak najwięcej zniczy i zapałek, by mieć za co żyć.

Miała na imię Roksana. PosiadałaPosiadała dwa niesforne, brudne, blond warkocze. Oczy kolorem przypominały niebo, a usta były niczym truskawki. Była średniego wzrostu. Dziewczynka głodowała i wskutek tego miała wychudzoną sylwetkę. Roksana był brudna, gdyż nie miała domu i musiała spać na ziemi. Na sobie miała podarte łachmany. Biedna dziewczyna nie miała butów. Na jej szczęście było lato i ciepłe promienie słońca ją otulały.

W Nowej Rudzie mieszkała księżniczka, która miała na imię Matylda. Księżniczka gardziła takimi ludźmi jak Roksana, a jej poddani brali z niej przykład. Matylda miała piękne, kruczoczarne włosy sięgające jej pasa. Oczy jawiły się brązowe, a usta koloru malin.

Księżniczka dostała od swojego świniopasa krzesiwo. Pewnego dnia postawiła je na oknie, a gdy tędy przechodziła Roksana, wiatr zdmuchnął krzesiwo pod stopy dziewczynki. Roksana wzięła je po krótkim wahaniu. Dziewczyna szła przed siebie dalej, dalej i dalej, aż nie miała już sił, by iść. Niedaleko zobaczyła dom i była tak wyczerpana, że zapukała do drzwi mając bardzo małą nadzieję, że ktoś ją przyjmie. Otworzyła jej pani w średnim wieku. Miała brązowe włosy i była wysoka.

- Dzień dobry, czy mogłabym przez chwilkę odpocząć w tym domu? - zapytała Roksana.

- O mój Boże! - krzyknęła kobieta - Dziecko, jak ty wyglądasz! Chodź no tu, umyjesz się i odpoczniesz.

Jakież było zdziwienie Roksany. Za każdym razem gry zapukała do różnych drzwi, wyganiano ją. Słyszała "Idź stąd!", albo "Wynoś się!". Tym razem trafiła na rodzinę o wielkim sercu. Gdy dzieci gospodarzy zobaczyły nieznajomą, zaczęły szeptać do siebie nawzajem. Na początku dziewczyna czuła się nieswojo. Rozejrzała się wokół siebie. Po prawej stronie ujrzała kominek, po środku stał stół z pięcioma krzesłami. Pod stołem i obok kominka znajdował się dywan. Ogólnie pokój nie był duży.

- Kasiu, Piotrze - powiedziała ich mama - przywitajcie się z... z...

- Jestem Roksana. - Powiedziała wyczerpana dziewczyna.

- Cześć - przywitała się Kaśka.

- Witaj - także przywitał się Piotr.

- Ach! Przepraszam Cię Roksano, zapomniałam Ci nas przedstawić. - przypomniała sobie kobieta i w tym czasie wszedł do domu mężczyzna - To jest moja córka Kasia, syn Piotr, mój mąż Staszek i ja Ela. Kasiu, nalej wodę do wanny, a później zaprowadź Roksanę do łazienki.

Kasia była brunetką i miała bardzo ładną figurę.

Piotr miał czarne włosy i był wysoki.

Kasia pobiegła nalać wodę, a za chwilkę poszła po nową znajomą. Gdy już się wykąpała, Kasia dała jej swoje ubrania. Później obie dziewczyny poszły do pokoju Kaśki. Były tam: jedno łóżko, szafki i jedna duża szafa, lampka, biurko, komputer, lustro, stół oraz dwa krzesła.

- Mogę Cię uczesać? - zapytała Kasia.

- Tak. A w jaką fryzurę?

- Zobaczysz!

Dziewczyny podeszły do lustra i Kaśka zaczęła czesać. Gdy tylko obie weszły do pokoju gościnnego, wszyscy usiedli do stołu i zaczęli jeść. Podczas kolacji Roksana opowiedziała życzliwej rodzinie swoją historię. Wszyscy współczuli jej.

- Mamo, a czy Roksana może u nas zostać? - spytała Kasia.

- Wiesz Kasiu, sami z Tatą chcieliśmy to zaproponować. Wybór należy do Roksany.

- Powiedz, że chcesz! Powiedz! - nalegała Kasia.

- Dziękuję, ale nie będę się Wam narzucać?

- Ależ skąd Ci to przyszło do głowy! - zaprzeczał pan Staszek.

-  Jak mogę, to zostanę.

- Tak! - krzyknęła Kasia -  no to postanowione.

            Po kolacji nowe przyjaciółki poszły do pokoju. Rozmawiały ze sobą, bawiły się, przebierały itp. Kiedy Kasia wyszła, Roksana wyjęła krzesiwo, które  znalazła koło zamku księżniczki Matyldy i gdy potarła o nie, wyszedł z krzesiwa dżin.

            - Aaaaa! - krzyknęła przerażona Roksana.

            - Witaj moja pani. - powiedział dżin.

            - Przepraszam, ale nie wiem za bardzo  o co  chodzi... - powiedziała zmieszana dziewczynka.

            - Jesteś pierwszą osobą, która potarła to krzesiwo i dlatego jestem Twoim sługą. - wyjaśnił dżin kłaniając się.

            - Czyli mogę zażyczyć sobie co zechcę?

            - Naturalnie.

            - Dżnie, a mogę o Tobie powiedzieć Kasi?

            - Jeśli chcesz.

I wtedy Kasia weszła do pokoju.

            - Aaaaa! - krzyknęła wystraszona Kaśka.

            - Nie bój się. - uspokajała ją Roksana.

            - To jest mój dżin, który spełnia życzenia.

            - Gdzie Go znalazłaś?

            - Za nim doszłam do Was, szłam koło zamku i tam zobaczyłam krzesiwo i oto jest.

            - Nikt oprócz nas nie będzie o nim wiedział?

            - Myślę, że będzie lepiej jak zostanie to między nami.

Wtedy dziewczyny poszły po materace dla Roksany. Gdy kładły je na dywan, zasłoniły ziarnko grochu. Obie nie zauważyły go i poszły spać. Rano Kasia zapytała Roksany:

            - Jak się spało?

            - Nie chcę narzekać, ale przez całą noc coś mnie gniotło w plecy.

            - Ojej! To trzeba sprawdzić.

Roksana zeszła z materacy i obie z Kasią ściągnęły je. Zobaczyły ziarnko grochu.

            - To możliwe, że to Cię tak gniotło?

            - No nie wiem. Położę się teraz na materacach. Nic mnie nie gniecie!

            - Ty jesteś prawdziwą księżniczką!

Szybko obie pobiegły do rodziny i ją o tym poinformowały.

            Wracając do księżniczki Matyldy, to ona zorientowała się, że zniknęło jej krzesiwo. Wyruszyła sama w poszukiwania go. Dowiedziała się, że znaleziono już prawdziwą księżniczkę, bo czar przestawał działać i to na oczach ludzi. Oni uwierzyli, że Roksana jest prawdziwą księżniczką, bo miała sińca na plecach, a tylko prawdziwa księżniczka miałaby sińca od ziarnka grochu pod dziesięcioma materacami. Matylda ujrzała Roksanę i zaczęła się rozpływać, aż nie było po niej ani śladu. Roksana stała się sławna i bogata, ale nie przestała myśleć o rodzinie, która jako jedyna była dla niej życzliwa. Kazała dżinowi, by zbudował piękny pałac złączony z jej zamkiem i on to zrobił.

 

                                7 lat później

 

Księżniczka Roksana, wraz ze swoją przyjaciółką Kasią wyszły za mąż za górników. Wzięły ślub w Nowej Rudzie i wszyscy  żyli długo i szczęśliwie.

 

 

                                               Koniec 

Opracowanie: szkolnastrona.pl