W świecie energii

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » W świecie energii

W ŚWIECIE ENERGII PRZYSZŁOŚCI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słońce grzało dzisiaj mocniej niż zwykle. Siedziałam na ławeczce na skraju zielonego lasu i rozmyślałam nad różnymi dziwnymi rzeczami, ale najczęstszą myślą, która przychodziła mi do głowy, była przyszłość. Chciałam ujrzeć świat za setki lat i zobaczyć jak bardzo różni się od naszego, tego, w którym żyjemy teraz. Najbardziej ciekawiła mnie energia przyszłości.

Nagle zza koron drzew wyłoniły się ciemne chmury. „Za chwilę zacznie padać” - pomyślałam
i natychmiast pobiegłam do domu, który stał niedaleko.

Tam szybko zapomniałam o moich rozmyślaniach, aż do pewnego dnia...

Był piątek, najlepszy dzień w tygodniu, miała odwiedzić mnie moja ciotka znad Wisły - z zawodu wróżka. Gdy wróciłam do domu, ona czekała już na mnie w salonie. Uściskałam ją mocno, a kiedy zostałyśmy same, spytała mnie tajemniczo:

- Czy masz jakieś szczególne życzenie z okazji mojego przyjazdu?

Zastanowiłam się chwilę i przypomniały mi się moje myśli z tamtego dnia w lesie. Uznałam, że to może zabrzmieć głupio, ale poprosiłam ją o to, by przeniosła mnie do przyszłości, jednak zauważyłam, że ciocia wyczuła jaki mam problem, więc odpowiedziałam:

- Pokaż mi energię przyszłości.

Popatrzyła na mnie, jakby dokładnie wiedziała, co miała usłyszeć i siedziałyśmy przez chwilę w milczeniu.

- W swoim czasie, wszystko w swoim czasie.- powiedziawszy to wyszła z pokoju, a ja pozostałam w nim sama.

Czekałam cały weekend na jakikolwiek znak z jej strony, lecz się nie doczekałam.

W końcu pewnego wieczoru usłyszałam pukanie do drzwi mego pokoju. Weszła do nich ciocia Amanda, bo takie nosiła imię. Nic nie mówiąc podała mi mały flakonik i zapisaną kartkę papieru. Widniały na niej następujące słowa:

Twoje życzenie było bardzo mądre i chętnie je dla ciebie spełnię.. Wypij napój z flakonu, a on we  śnie przeniesie cię tam, dokąd sobie życzyłaś.

Jakoś trudno mi było w to uwierzyć, chociaż bardzo chciałam, by to była prawda. Długo przyglądałam się fiolce i ukrytemu w niej napojowi. Po krótkiej chwili otworzyłam buteleczkę i z jednym tchem wypiłam miksturę, która smakowała przyzwoicie.

Nic się nie działo. Miałam zamiar poczekać jeszcze minutkę ale nie zdążyłam, zasnęłam.

Śniło mi się coś  niczym diamentowa brama ozdobiona błyszczącymi rubinami.

Nagle zobaczyłam, że bram jest więcej, a na każdej z nich widnieje inny napis .

Moją uwagę przykuła jednak furtka z ciekawym oznaczeniem:

Portal do energii przyszłości

Podeszłam bliżej, dotknęłam łagodnie  z pozoru kruchych drzwi i weszłam  do ich wnętrza.

Moje ciało ogarnęła trwoga, jednakże nie zatrzymałam się podążając w głąb czarnej otchłani.

Przez ponad godzinę na mojej drodze nie ukazało się nic innego oprócz gęstej mgły.

Mogłam w każdej chwili zawrócić i zostawić marzenia w tyle - nie odkryte przez nikogo.

Nie popełniłam takiego błędu, szłam dalej na nic nie zwracając uwagi. Pragnęłam zaspokoić moje zaciekawienie jak najszybciej  można było.

W końcu przede mną dostrzegłam małe światełko. Przyspieszyłam kroku. Moje wszystkie myśli miałam na wyciągniecie ręki!!

Nagle jakaś ciepła rączka chwyciła moją dłoń. Przeraziłam się. „Kto to jest?” – pomyślałam, bo czułam jak serce podchodzi mi do gardła. Łapka ciągnęła mnie w stronę migoczącego światła. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie byłam całkowicie pewna, że małe stworzonko jest przyjazne. 

Gdy wyszłam  z ciemnej otchłani, ujrzałam tłumy ludzi, domy i prawdziwy świat!!!!!

Chociaż gdyby popatrzeć na tę błękitną planetę z zupełnie innej strony, można by było stwierdzić, że jest to kawałek Polski o dziwnych i niezrozumiałych cechach.

Opisując to miejsce mogłabym skłamać mówiąc, iż różni się od realnego świata paroma szczegółami. Raptownie przypomniało mi się, po co się tu zjawiłam i że koło mnie stoi mały nieznajomy. Odwróciłam się w jego stronę i doświadczyłam ogromnego zdumienia. Zamiast małego obcego obok mnie stał dojrzały chłopak w aksamitnej koszulce i szarych spodniach. Obserwował mnie ukradkiem, ale nie on mnie teraz najbardziej interesował. Chciałam być miła, więc wydukałam niezgrabnie:

- Cześć jestem…-zająknęłam się - …Ola a ty?

Dopiero wtedy ujrzałam jego zielone oczy spoglądające na mnie spod kasztanowych włosów.

Spojrzały na mnie z taką czułością, że zanurzyłam się w ich seledynowej łące.

- Nazywam się Nikodem. Legendy głoszą, iż to właśnie ty masz pierwsza naszą energię. Energię przyszłości.

Mężczyzna po raz drugi złapał moją dłoń i wtopiliśmy się w tłum. Kilka minut później mijaliśmy nowoczesne domy, modnie ubranych ludzi i wielki budynek ze złotą kopułą na szczycie, przystanęłam, wciągnęłam powietrze i spytałam ostrożnie:

- Dokąd idziemy?

Nikodem zmarszczył czoło.

- Do mojego domu. – wskazał palcem duży budynek z obszernym ogrodem – Tam poznasz moją rodzinę.

W domu mojego towarzysza zapoznałam jego rodziców i brata. Jego matka, Anna Maria, ubrana była w zieloną sukienkę, w której wyglądała wiosennie. Miała zielone oczy i włosy lśniące w trzech różnych odcieniach czerni. Ojciec, Adam, w odróżnieniu od żony miał czarne oczy i, w co pewnie trudno uwierzyć, rude wąsy pomimo swojej południowej urody. Byli z Nikodemem jak dwie krople wody (pomijając wiek).

Edward, brat mojego przyjaciela, nie był podobny do żadnego członka swojej rodziny. Miał blond włosy i fioletowe oczy, ale jego twarz wyglądała promiennie. Polubiłam wszystkich od razu, lecz jedno w nich mnie dziwiło: za każdym razem, gdy pani Anna Maria chciała zrobić coś w rodzaju koktajlu nazywanego „Wali-z-decha”, patrzyła na urządzenie zapewne do robienia właśnie tego napoju,  a ono samo włączało się i mieliło potrzebne składniki. Zostałam u nich, jeśli dobrze pamiętam, kilka dni. Wiedziałam, że to tylko sen i w każdej chwili mogę się obudzić, więc codziennie nawet po kilka razy pytałam moich znajomych, kiedy zobaczę to, co mnie tak bardzo ciekawiło.

Czwartego dnia mojego pobytu, rankiem, do mojego pokoju weszli bracia.

- Już czas! – zawołali szczęśliwi.

Zebraliśmy się szybko, zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy rozmowę przed podróżą.

- Wiesz już chyba, że są legendy o was – z przeszłości. My żyjemy w roku 4984, a ty żyłaś chyba w 2015?

- Nie, w 2010 – odparłam. Popatrzyli po sobie. Pierwszy odezwał się Edward.

- Najpierw chcielibyśmy wiedzieć, jak wy włączaliście …. włączacie urządzenia takie jak, no może.. lodówka, pralka?

Miałam ochotę roześmiać się głośno, lecz nie chciałam zrobić chłopcom przykrości.

- Podłączamy wtyczkę do gniazdka i uruchamiamy urządzenie przyciskiem. To tyle – cała filozofia. – uśmiechnęłam się .

- O mój Krystalu błękitny, my tyle pracy z niczym nie mamy!

Otworzyłam oczy szeroko ze zdumienia.

- Kto to jest ten wasz Krystal? – spytałam.                   

Nie odpowiedzieli.

- U nas energię czerpie się z fal mózgowych i dźwiękowych. Cokolwiek pomyślisz lub powiesz – stanie się.

- Zupełnie wszystko? – zerknęłam na Nikodema.

- No, w pewnym sensie

Po tych słowach zrozumiałam jak pani Anna Maria przyrządza posiłki.

- Możemy też kontrolować cudze myśli – znaczy tylko nauczyciele.

Dowiedziałam się jeszcze, że uczeń nie chodzi do szkoły – to ona do niego przyjeżdża, a nauczyciele uczą elektronicznie. Byłam zachwycona. Dostałam także pozwolenie, na wypróbowanie włączania i wyłączania sprzętów za pomocą umysłu. Minął tydzień i nie było żadnych oznak zbliżającego się przebudzenia. Mieszkałam z Nikodemem i Edwardem, a oni zdążyli opowiedzieć mi o ich źródle energii. Była to wielka złota kopuła, którą wcześniej widziałam. Odwiedziliśmy ją kilkakrotnie i mogłam dokładnie poznać jej wnętrze. Służyła ona do odbierania fal mózgowych i przetwarzania ich później tak zmodyfikowanych, jak  sobie tego życzył ich właściciel.

Nagle fantastyczny świat zniknął jak bańka mydlana, a ja samotnie wróciłam do szarej rzeczywistości. Te dni spędzone w 4984 roku wspominam jako jeden z najpiękniejszych snów. Dlatego właśnie pragnę przekazać go Tobie, czytelniku, abyś mógł przeżyć to wraz ze mną w ŚWIECIE  ENERGII  PRZYSZŁOŚCI.

Aleksandra Majewska, kl. VI

Opracowanie: szkolnastrona.pl