Badawcza wyprawa

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » Badawcza wyprawa

Badawcza wyprawa

 

                       

             Jest rok 2050. Na Ziemi kończy się ropa, węgiel i inne paliwa. Ludzie w poszukiwaniu innych źródeł energii zaczynają podbijać kosmos. Niedawno wróciła sonda z planety XP92619DC i przywiozła próbki skały bardzo podobnej do naszego węgla.

             Nazywam się Solus i wraz z grupą przyjaciół postanowiliśmy utworzyć grupę badawczą. Wyruszamy na tę planetę, aby bliżej się jej przyjrzeć i szukać tego, co będzie potrzebne na Ziemi. Być może wkrótce cała ludzkość się tam osiedli. Najpierw jednak musimy ją dokładnie zbadać.

Rozpoczęliśmy przygotowania do wyprawy. Musimy zabrać wszystko to, co będzie nam potrzebne do przetrwania. Pakujemy namioty, roboty, broń, helikoptery, butle tlenowe, maszyny do wiercenia i kopania oraz jedzenie i picie. Mamy wiele obaw w związku z podróżą i pobytem na obcej planecie, ale tylko my odważyliśmy się na taką wyprawę. Ryzyko jest ogromne i sami nie wiemy czy stamtąd wrócimy. Musimy pożegnać się z najbliższymi. Podróż będzie trwała 15 lat i pewnie wielu z naszych najbliższych po naszym powrocie nie będzie żyło.

Ponieważ podróż będzie trwała tak długo, całą drogę spędzimy w stanie hibernacji. Zostaniemy wybudzeni dwa dni przed dotarciem na XP92619DC. Właśnie wkładamy specjalne skafandry, ostatnie spojrzenie na najbliższych i wsiadamy do statku kosmicznego. Zaczyna się odliczanie: 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1, start!

Kiedy nas przebudzono, zobaczyliśmy że niestety jeden z naszych kolegów - Alzahir nie przeżył podróży, ponieważ kapsuła była lekko uszkodzona. Całe szczęście, że reszta grupy ocalała.

Po wylądowaniu przygotowaliśmy się do wyjścia. Po opuszczeniu statku, naszym oczom ukazał się znajomy widok. Okazało się, że ta planeta jest bardzo podobna do Ziemi. Są tam drzewa, trawa i inne rośliny. Założyliśmy obóz. Po odpoczynku zaczęliśmy badać planetę. Wyprowadzamy ze statku helikoptery i inne zabrane przez nas sprzęty. Prace nie będą łatwe, ponieważ teren, na którym musimy się skupić jest bardzo górzysty.

Prowadzimy prace już dość długo i ku naszemu zdziwieniu dochodzimy do wniosku, że na tej planecie nie ma nocy. Jak więc kontrolować czas? Skąd mamy wiedzieć, kiedy się kłaść spać, a kiedy wstawać, kiedy jeść? Będziemy musieli się tego nauczyć.

Właśnie jesteśmy w kopalni kamienia, który jest bardzo podobny do naszego ziemskiego węgla. Być może go nawet zastąpi.

W trakcie badań usłyszeliśmy głośny warkot silników. Kiedy wyszliśmy z kopalni, naszym oczom ukazało się tysiące lądujących statków kosmicznych. Okazało się, że ludzie musieli uciekać z Ziemi, ponieważ coraz więcej ich tam umierało z powodu braku pożywienia. Kończyły się też zapasy energii i wody. Przybyli na XP92619D byli ostatnimi, którzy zdążyli stamtąd uciec. Wcale nie było ich tak mało. Na pierwszy rzut oka to kilka milionów ludzi. Pozwoli nam to na stworzenie warunków podobnych do tych na Ziemi.

Musieliśmy przerwać budowanie, żeby pomóc przybyłym „gościom" w osiedleniu się. Wszystko odbywa się powoli i z przeszkodami, ponieważ przeszkadza aura i ukształtowanie terenu. Ludzie są wystraszeni, dzieci płaczą. Powoli planeta staje się wielkim polem namiotowym. Już wiemy, że nie mamy po co wracać na Ziemię. Ziemi po prostu nie ma. Zastanawiamy się tylko, czy wśród przybyłych znajdziemy swoich bliskich, których zostawiliśmy.

Postanowiliśmy sprawdzić czy uda nam się oddychać bez aparatów tlenowych. Na ochotnika zgłosił się mój kolejny kolega, Mistral. To on jako pierwszy spróbuje oddychać bez wspomagania. Ściągnął hełm i oczy wyszły mu prawie na wierzch. Jednak po chwili oddychał już swobodnie. Poszliśmy w jego ślady. Faktycznie pierwsze zetknięcie z nowym powietrzem było szokiem dla organizmu. W nosie czuło się ostre pieczenie, które po kilku wdechach ustępowało. Dobrą nowinę ogłosiliśmy wszystkim przybyłym po nas ludziom, którzy niepewnie ściągali hełmy z głów. Śmiesznie to wyglądało, kiedy widziało się ich wybałuszone oczy.

Z biegiem dni planeta zaczęła pokrywać się domami i krajobraz do złudzenia przypominał Ziemię. Okazało się, że żywność zabrana z tamtej planety nie jest potrzebna, ponieważ jedzenia jest pod dostatkiem. Są tu małe żyjątka, które zjedzone w niewielkich ilościach zapewniają organizmowi dość składników odżywczych. Jest również woda. Ale o dziwo wystarcza mała szklanka dziennie i nie odczuwa  się łaknienia.

Ponieważ było nas już tak dużo, dzieliliśmy się na grupy i każda grupa pomagała innej. Trochę inaczej niż na Ziemi. Myślę, że ludzie wiele się nauczyli, odkąd opuścili tę planetę. Pewnego dnia ja i moich trzech przyjaciół: Mistral,Van Dyke i Call dołączyliśmy do innej uzbrojonej grupy zwiadowczej. Mamy sprawdzić dżunglę. Maszyny zaczęły już kopać i wiercić w powierzchni planety w poszukiwaniu innych zasobów, ponieważ nie wiemy czy na tej planecie są pory roku. Musimy znaleźć jak najwięcej potrzebnych rzeczy, żeby móc się zabezpieczyć przed ewentualnymi trudnymi sytuacjami.

Mam nadzieję, że ludzie nauczeni doświadczeniem nie będą marnować wody oraz nadmiernie eksploatować zasobów tej planety i niszczyć przyrody. Z nadzieją patrzę w przyszłość. Może choć tu życie ludzkie nigdy się nie skończy.

 

Maciej Kot, kl. V 

Opracowanie: szkolnastrona.pl