Miasto enrgii

Jesteś tu: » Strona startowa » Prace naszych uczniów » Miasto enrgii

List Marii Biedy z kl V

 

MIASTO ENERGII

 

                                                                                                                                         12.12.2080

                                                                                                                                         WŁODOWICE

                                                     Droga Siostro!

 

         Wczoraj wieczorem oglądałam ciekawy film o energii.

         W pewnej chwili, nie wiem jakim cudem, znalazłam się w jakiejś puszczy.

Nie wiedziałam dokąd iść. Wtedy spotkałam mówiącego jednorożca.

-Dzień dobry - powiedział.

-Dzień dobry - odpowiedziałam z lękiem, bo był to lśniąco-biały, z dużym rogiem na czubku głowy, koń.

-Podwieźć panią? -  zapytał.

-A wie Pan, co to za miejsce? -spytałam.

-Tak. Jest to Dolina Urodzaju - grzecznie odpowiedział jednorożec.

-Jak ta nazwa interesująco brzmi. A gdzie są istoty żyjące w tym otoczeniu?

-Poszły na zebranie. Jak pani na imię?

-Nazywam się Petronela. Gdzie odbywa się to zebranie, bo ciekawa jestem, kto w tym zacisznym miejscu mieszka?

-To ruszajmy w drogę, proszę wsiadać - powiedział jednorożec.

Jechałam między drzewami pokrytymi zielonym kwieciem. Nagle stanęliśmy przed ogromną bramą. Obok niej stał wysoki strażnik. Dziwnie się popatrzył na nas, a był to elf.

-Po co przyszliście do Doliny Urodzaju? - zapytał.

-Ta kobieta przybyła prawdopodobnie z Ziemi, ma na imię Petronela, Panie - odparł jednorożec.

-To wejdźcie do mego królestwa - powiedział strażnik.

Weszliśmy do zamku z trzema wieżyczkami. W środku była wielka sala, w której siedzieli uczestnicy zebrania. Mnie posadzono między elfem a krasnoludem. Przysłuchiwałam się rozmowie.

-Przecież tracimy tyle cennego czasu, a oni nawet o tym nie pomyślą - odparł jeden z krasnoludów.

Następny rzekł:

-Oni myślą, że my to jacyś niewolnicy.

-Ale wtedy nie będą mieli prądu.

Nagle wstał ten strażnik i mówił:

-Mamy jednego z nich, lecz to kobieta, nic nam nie pomoże w tej niedoli - rzekł stanowczo wskazując na mnie.

-Ale o co w ogóle chodzi? - spytałam.

-No, ty o niczym nie wiesz, więc będziemy musieli ci wytłumaczyć - mówił - No więc, aby była energia dla Ziemi, my musimy ciężko pracować, a wy ogólnie o tym nie wiecie, bo coraz to nowe wynalazki wytwarzacie.

Wtedy zrozumiałam, o co chodzi, i rzekłam:

-Czyli dzięki wam my Ziemianie mamy prąd - powiedziałam - A dlaczego nie chcecie go wytwarzać?

-No więc my elfowie nie mamy pyłu, a krasnoludy może mają kopalnie, ale się pozapadały.

-Dla nas światło jest bardzo ważne, bo gdyby nie prąd, byłyby ciemności i nie byłoby jedzenia - powiedziałam.

-No dobrze, mamy jeszcze inne wyjście - powiedział strażnik - Pamiętacie tę salę na dnie mego królestwa, tam stworzymy miasto energii - powiedział strażnik.

 

18.01.2081

WŁODOWICE

Pozostałam tam kilka tygodni, by pomóc im w pracy nad miastem energii.

Gdy praca była ukończona, weszłam do tego pomieszczenia. Była to bardzo duża sala ograniczona tamą. Kołowrotek obracał się, gdy chodziliśmy po całej sali. Wtedy zrozumiałam, że uratowałam prąd.

Wesoło wróciłam z tej podróży, bo frunęłam wielkim, białym ptakiem, o słodkich, brązowych oczach. Okazało się, że jest to bardzo miły, mówiący ptak. Przyfrunął ze mną wprost do mego małego domku, do którego, mam nadzieję, wstąpisz.

 

Pozdrawiam, Maria

 

P.S. Nie zapomnij mej przygody.

 

 

 

 

Opracowanie: szkolnastrona.pl